Jedną z najczęściej wybieranych metod planowania rodziny jest regularne używanie prezerwatyw. Wiele par stosuje jest przy wszystkich stosunkach, niezależnie od tego, czy partnerka ma akurat dni płodne czy też nie. W kontekście „gumek” mówi się jednak najczęściej o jednym zagrożeniu – jest nim możliwość pęknięcia prezerwatywy. Jeśli akurat uprawialiśmy seks w trakcie dni płodnych, ryzyko zajścia w ciążę będzie duże.

Gdy prezerwatywa jest wyraźnie przerwana, możemy zdecydować się na zastosowanie pigułki wszesnoporonnej. Mamy na to około siedemdziesiąt dwie godziny. Czasem jednak mamy wrażenie, że „gumka” pękła, ale nie jesteśmy tego pewni. Jak to sprawdzić? Dobrą metodą jest napełnienie zużytej prezerwatywy wodą.

Ciesz będzie przeciekać nawet przez niewielkie pęknięcia. Dzięki temu szybko zdiagnozujemy sytuację i będziemy wiedzieć, czy istnieje ryzyko niekontrolowanego poczęcia potomka. To jednak nie wszystko co możemy zrobić. Zdarza się, że „gumka” jest pęknięta już przed założeniem.

Jeśli kupiliśmy prezerwatywę nieznanej marki, w nieznanym sklepiku, sprawdźmy czy opakowanie „gumki” jest wypełnione powietrzem. Jeśli nie, to znaczy że ktoś mógł je przebić. Wówczas lepiej nie zakładać podejrzanego egzemplarza. Poza tym, mimo że „obsługa” prezerwatywy wydaje się bardzo prosta, warto przeczyć dołączoną do opakowania instrukcje.

Możemy w niej znaleźć cenne informacje, takie jak ta, by uważać na długie paznokcie podczas zakładania zabezpieczenie. Liczy się też sposób założenia prezerwatywy – zadziała ona najlepiej, gdy zakładając chwycimy za zbiorniczek znajdujący się na czubku „gumki”. W przeciwnym razie istniej większe ryzyko wydostania się nasienia.