Metoda Billingsów to jedna z technik, które zaliczyć można to tak zwanych naturalnych metod planowania rodziny. Jeśli chcecie uniknąć niekontrolowanego zapłodnienia, a jednocześnie nie stosować żadnych środków chemicznych czy mechanicznych, metoda Billingsów będzie dobrym rozwiązaniem. Na czym ona polega? Sposób ten opiera się na badaniu śluzu w pochwie kobiety. W zależności od etapu cyklu, śluz ma inną charakterystykę.

Aby wskazać, w której fazie znajduje się ciało kobiety, należy wykonywać obserwacje regularnie, najlepiej codziennie i w taki sam sposób. Mniejsze znaczenie ma pora dnia, dlatego metoda ta nie jest uciążliwa. Przykładowo, metoda Billingsów dzieli dni niepłodne na dwa etapy. W pierwszym śluz w ogóle się nie pojawia, a w drugim występuje w skąpych ilościach i jest substancją lepką oraz gęstą.

Taka konsystencja i ilość powinna utrzymywać się przez kilka dni. Po drugim etapie dni niepłodnych nadchodzi okres płodny. Śluz zmienia konsystencję na śliską, gładką i przezroczystą. Kobieta odczuwa też wyraźną wilgotność w okolicy narządów płciowych.

To sygnał, że dni płodne się rozpoczynają. Najbardziej płodna faza wystąpi za około sześć dni. Natomiast po jajeczkowaniu, śluz wraca do poprzedniego stanu, tzn. jest gęsty i lepki.

Zdarza się też, że śluz nie pojawia się w ogóle. Nie należy się jednak tym martwić, to całkowicie zdrowy objaw. To jedynie zarys metody Billingsów. W celu poznania dokładniejszych informacji należy wybrać się na odpowiednie szkolenie lub przynajmniej zamówić kurs internetowy.

Poza tym, metoda ta wymaga nieco wprawy.